4 października 2016 Udostępnij

Najgłośniejszy mruczek świata

Wszyscy, ci którzy są posiadaczami tych mruczących stworzeń zwanych kotami, dobrze wiedzą, że nie ma bardziej ładnego i uspokajającego dźwięku na tej planecie niż mruczenie wydobywające się z krtani naszego kota. Jednak, gdy mamy okazję zobaczyć Smokey, która od razu wdrapuje się na nasze kolana wszystko to mamy jak na tacy, i to ze zdwojoną siłą. Mówię o kotce, czyli  rekordzistce w wydawaniu najgłośniejszego mruczenia ze swojego pyszczka. Gdy zaczyna swoje przedstawienie najlepszym wyjściem  jest się  zaopatrzyć  w zatyczki, najlepiej do obojga uszów.

Dźwięk, który potrafi zrobić Smokey (ang. smoke – dym) osiągać może nawet w porywach do 90 decybeli. Dla porównania jest to dokładnie tyle samo ile dźwięku z siebie wydają słynny największe samoloty będące na trasie wznoszenia w przestrzeń powietrzną. Nawet, jeśli stoimy w pewnej odległości od tej kotki to nawet 1,5 metra od niej, amplituda mruczenia wciąż wynosi niemal 80 dB, czyli mniej więcej tyle ile  samochód przejeżdżający z prędkością 100 km/h 7,5 metra od nas! 99 procent kotów  mruczy dźwiękiem na poziomie 25 dB, czyli niemal trzy razy ciszej od tego słynnego kota. Smokey, brytyjska gwiazda ma teraz 12 lat i należy do kotów  brytyjskich krótkowłosych.

Jej właściciele, państwo Ruth i Mark Adamsowie z północnego Londynu jednym głosem mówią, iż swoim własnym mruczeniem jest w stanie zagłuszyć radio czy telewizor, nie wspominając już o rozmowach telefonicznych. Najczęściej, dźwięk ten określany jest jako  „brzmiący tak, jakby w gardle utknął jej gołąb, i ta walczyłaby o oddech”. Smokey  praktycznie nie ma przerwy od mruczenia, robi to przez całe życie, z przerwami na sen i regenerację. Jak mówią jej właściciele: „nie  musimy jej nawet przekonywać czy głaskać, żeby zaczęła swoje mruczące przedstawienie czy też show”, wszyscy na to czekają. „W zależności od nastroju, może to być albo bardzo przyjemne albo bardzo denerwujące”. To kot przecież tak jak człowiek potrafi mieć zmienny nastrój i to sygnalizować.

Na przykład właśnie mruczeniem. Koty nie potrafią słowami wyrazić emocji czy uczuć, dlatego muszą robić to gestem lub mruczeniem właśnie. A właściciele muszą zgadywać o co chodzi kotu, gdy ten kolejny raz obrażony przemyka chyłkiem obok nas, nie zaszczycając nas nawet swoim spojrzeniem. A właśnie mieliśmy ochotę potrzymać mruczącego kota na kolanach. Ot, to kocia w całej okazałości. Najwięksi indywidualiści na świecie. W związku z czym właściciele kotów dokonując adopcji bądź zakupu kota, biorą go z całym inwentarzem humorów i fochów.